Blog

Uczeń-rodzic-nauczyciel, czyli jak burzyć mury i budować mosty

Przedstawiamy artykuł Katarzyny Gali, jednej z prelegentek marcowej konferencji, na temat współpracy nauczycieli z rodzicami.

Katarzyna Gala

Katarzyna Gala

nauczyciel / metodyk / egzaminator

Współcześnie bardzo wiele mówi się o współpracy między środowiskiem domowym, a szkolnym podkreślając rolę tego pierwszego jako nieocenionej pomocy i wsparcia. A jak jest w rzeczywistości? Z mojego doświadczenia wynika, że niestety na planach i dobrych chęciach się kończy, a wielu nauczycieli omija rodziców szerokim łukiem i ogranicza kontakt z nimi do niezbędnego minimum, nawet jeśli Ci wykazują potrzebę i oczekiwanie czegoś więcej. Oczywiście, nie chciałabym urazić tych nauczycieli, którzy wierzą we wspólny front szkoła-dom i działają na tym polu bardzo aktywnie, ale prawda jest taka, że wciąż jest nas zbyt mało i że z różnych względów współpraca z domem rodzinnym naszych uczniów jest traktowana bardzo po macoszemu, co ciężko mi zrozumieć i z czym nie godzę się zarówno jako matka oraz jako nauczyciel i metodyk.

Praca w szkole to nie tylko praca z uczniami, ale również praca z ich rodzicami czy opiekunami prawnymi. To jest fakt. I nie mam tutaj na myśli typowo szkolnych spotkań takich jak zebrania czy konsultacje, ale regularny kontakt z radością podtrzymywany przez obie zainteresowane strony- czy to osobiście czy przy pomocy narzędzi takich jak telefon, mail czy dziennik elektroniczny. Oczywiste jest, że najbardziej intensywny jest on w przedszkolu czy na poziomie klas 0-III, a w miarę dorastania naszego dziecka i przechodzenia na kolejne poziomy edukacji zmienia się i ewoluuje w zależności od potrzeb obydwu stron. Z pewnością kwestia współpracy na linii dom-szkoła wygląda także całkiem odmiennie w szkole językowej czy podczas zajęć indywidualnych. Mimo wszystko mocno wierzę w to, że jest ona niezbędna na każdym etapie życia naszych dzieci, aby wszyscy czuli się bezpiecznie i komfortowo- wszyscy, ale zwłaszcza uczniowie, bo to głównie z myślą o nich podejmujemy wszelakie działania i to jaki charakter ma owa współpraca przekłada się na to w jaki sposób uczniowie funkcjonują w szkole.

Pragnę poniżej podzielić się z Wami moimi pomysłami na współpracę z rodzicami. Pomysłami, które sprawdziłam i wykorzystuję w swojej codziennej pracy metodyka, nauczyciela i lektora, ale również rodzica. Chcę Was przekonać, że warto wyjść poza standardowe i obowiązkowe kontakty z rodzicami i pójść o krok dalej- zbudować prawdziwie silną i głęboką relację, której plony zbierzemy wspólnie.

Nigdy nie ukrywałam, że bardzo lubię spotykać się i rozmawiać z rodzicami moich uczniów. Spotkania te bywają czasami trudne, ale zawsze są dla mnie cennym doświadczeniem. Ponieważ nie chcę być „jedną z wielu nauczycielek pracujących w szkole”, ale osobą, o której rodzice mówią „Katarzyna Gala, nauczycielka języka angielskiego MOJEGO DZIECKA” postanowiłam, iż na początku każdego roku szkolnego będę inicjować kontakt z rodzicami i podtrzymywać go przez cały rok szkolny skupiając się głównie na dwóch płaszczyznach- treściach przekazywanych przeze mnie podczas zajęć i funkcjonowaniu uczniów podczas moich zajęć oraz w szkole. Kontakt inicjuję dwojako- albo listem powitalnym, który wysyłam na początku roku do rodziców moich uczniów przy pomocy dziennika elektronicznego albo osobiście wchodząc na zebrania i zachęcając rodziców do jak najczęstszego kontaktu z moją osobą.

Jeśli chodzi o treści przekazywane podczas zajęć, czyli mówiąc potocznie informacje o tym, co dzieje się na moich lekcjach, czego się uczymy i tym podobne to tutaj niezastąpione okazują się być technologie informacyjne w postaci telefonu komórkowego i zdjęć, które regularnie wysyłam rodzicom moich uczniów, ku nieskrępowanej uciesze jednych i drugich. Uwierzcie, że rodzicom ciężko jest sobie czasami wyobrazić, co może się dziać podczas zajęć językowych, a przecież sami wiemy, że może się dziać naprawdę wiele. Dzieci często też nie czują potrzeby opowiadania ze szczegółami, co dzisiaj robiły na angielskim czy hiszpańskim. A tak przy okazji, nie ma chyba dla mnie gorszego pytania jak „Co dzisiaj robiłeś na angielskim?” czy „Czego się dzisiaj nauczyłaś na hiszpańskim?” :). Zdjęcie umożliwia rodzicowi poniekąd uczestnictwo w zajęciach i ilustruje na czym polega ich specyfika. Istotne okazuje się to zwłaszcza  przypadku najmłodszych uczniów, gdyż dla ich rodziców kombinacja słów nauka i zabawa często okazuje się wręcz niemożliwa do ogarnięcia umysłem i potrzebują namacalnego dowodu na to, że ich pociecha naprawdę zdobywała wiedzę i nowe umiejętności chociaż się bawiła. A jeśli przy okazji zobaczą twarz swojego dziecka rozjaśnioną szczerbatym uśmiechem to będzie to jak taki dodatkowy bonus do całej sytuacji i znak, że dziecko jest na naszych zajęciach szczęśliwe, a przecież każdy rodzic pragnie szczęścia dla swojego dziecka, prawda? :).

Rodzice moich najmłodszych uczniów często mają chęci i siły, aby wspólnie z dzieckiem utrwalać materiał wprowadzany podczas zajęć dlatego zaopatruję ich na początku roku w uniwersalne gry i zabawy polisensoryczne, które w domowych pieleszach okazują się nie lada atrakcją dla członków rodziny i nierzadko urozmaicają rodzinne wieczory. Regularnie podsyłam im listy słówek czy zwrotów, a także pliki dźwiękowe, z których korzystamy podczas zajęć oraz gry on-line, które dzieciaki mogą wykorzystywać w domu, aby zaspokoić swoją potrzebę grania, a jednocześnie ćwiczyć na przykład umiejętność słuchania w języku obcym. I chociaż wiem, że są tacy rodzice, którzy nie korzystają z otrzymanych ode mnie materiałów to Ci, którzy podejmują wyzwanie współpracy są za nie naprawdę wdzięczni, a dzieciaki są zachwycone, że rodzice poświęcają im w domu czas, interesują się ich sprawami i chcą aktywnie uczestniczyć w ich życiu.

Wielu rodziców zdaje sobie sprawę z tego, że ich dziecko inaczej funkcjonuje w domu rodzinnym, a inaczej w gronie kolegów czy koleżanek. Wielu z nich pragnie wiedzieć jakie zdaniem nauczyciela ich dziecko ma mocne strony, a nad czym może jeszcze popracować, na przykład z pomocą rodzica. Obserwacje nauczyciela dla wielu rodziców są na wagę złota! Warto przekazywać także rodzicom bieżące informacje i spostrzeżenia na przykład konieczność udania się do okulisty czy zwrócenie uwagi na obniżony nastrój dziecka. I tak oto właśnie dzięki mnie sporo dzieciaków nosi okulary :). Zdarza mi się także dzwonić do rodziców i dziękować im za to, że tak fajnie wychowują swoją pociechę.

Nie łudźmy się, że zachęcimy wszystkich rodziców do współpracy, bo tak nie będzie. Znajdą się tacy malkontenci, którzy niezależnie od okoliczności zawsze będą na nie. Nic na siłę. Ale uwierzcie mi, że w zasięgu ręki czekają rodzice, którym zależy na tym, aby współpracować z nauczycielem, którzy chętnie wesprą nasze działania, a przy okazji chętnie skorzystają z naszych porad w zamian oferując własne.

Nauczyciele często skarżą się na brak czasu i wysuwają ten, jak dla mnie całkowicie słaby, argument, który ma usprawiedliwiać to, iż nie poświęcają współpracy z rodzicem należytej uwagi. Ja jestem dobrym przykładem na to, iż nauczyciel naprawdę może tak zarządzać swoim czasem i tak się zorganizować, żeby dbałość o efektywną współpracę z rodzicami stała się stałym elementem jego warsztatu pracy. Tak, praca nauczyciela jest niedoceniana i słabo płatna, ale to nie znaczy, że mamy wykonywać ją najniższym możliwym wysiłkiem tym bardziej, że na owej współpracy my również korzystamy!

Uwaga! Współpraca z rodzicami nie oznacza wcale przechodzenia z rodzicem na „ty”, czemu jestem mocno przeciwna. To połączenie sił w realizowaniu wspólnego celu- wspieraniu młodego człowieka w jego edukacyjnej drodze na każdym jej etapie i pokazywanie mu, że dorosłym na nim zależy.

Współcześni rodzice są coraz bardziej świadomi i nie wystarcza im uczestnictwo w zebraniu czy konsultacjach dwa razy w półroczu. Rodzice chcą na bieżąco zasięgać informacji, dzielić się swoim doświadczeniem i być pytanymi o zdanie. Dlaczego więc z tego nie skorzystać? Nie bójmy się! Rodzic naprawdę nie jest taki straszny, jak go malują :).

Wiem, że nie każdy nauczyciel dysponuje odpowiednimi umiejętnościami w zakresie komunikacji werbalnej i niewerbalnej, które w tym zawodzie są niezbędne, ale często wystarczy szczery uśmiech, który może być nadzieją i podwaliną budowania przyszłych relacji.

Już dawno przyjęłam taką zasadę, że traktuję rodziców moich uczniów, tak jak sama chcę być traktowana jako rodzic mojego syna przez jego nauczycieli, a moich uczniów traktuję tak, jak chcę, żeby przez nauczycieli był traktowany mój syn. I to działa! I tego Wam życzę!

 

Z pozdrowieniami
Katarzyna Gala